Czesław Śpiewa-ł

W czwartkowy wieczór, 7 grudnia, na scenie „Fabryki Kultury” odbył  się ostatni tegoroczny koncert. Gościem był Czesław Mozil, będący na trasie „Czesław Śpiewa. Solo Act”. Przybyła na spotkanie z artystą, który sam o sobie mówi że jest podwójnym emigrantem, publiczność bardzo ciepło przyjęła przedstawiony program. „Czesław Śpiewa Solo Act” to przewrotna, słodko-gorzka i bardzo zabawna opowieść o patriotyzmie, emigracji i ojczyźnie, a także o codziennym życiu popularnego artysty.

A co to jest „Solo Act”, w książce „Nie tak łatwo być Czesławem”, autorstwa Czesława Mozila i Jarka Szubrychta, artysta tak o tym pisze:  „Nie wymyśliłem go sobie, nie zaplanowałem. Solo act w naturalny sposób ewaluował w coś, co nie jest typowym koncertem muzycznym, ale  jeszcze nie jest stand-upem, co  niektórzy sugerują. Są w nim i moje prawdziwe wspomnienia, i rzeczy zasłyszane lub zupełnie zmyślone , ale tylko ja wiem w jakich proporcjach. Mam poczucie, że to jest coś bardzo mojego, oryginalnego. Myślę, że mój solo act ma więcej wspólnego z monodramem, że objawia się w nim moja fascynacja teatrem. Nie jestem zawodowym aktorem, więc nie zawsze wszystko mi się udaje, ale widzę po reakcji publiczności, że w solo akcie jest siła. Chodzi o bliższy kontakt z ludźmi, ale też o to, że mogą odnieść rzeczy, które mówią, i teksty, które śpiewam, do swoich własnych doświadczeń. Uwielbiam przełamywać tę barierę pomiędzy sceną a publicznością, zwracać się bezpośrednio do pojedynczego człowieka i obserwować jego reakcję. Czasem się z kimś drażnię, chcę go wytrącić z jego comfort zone  i zdarza mi się kogoś obrazić. To jest bardzo punkowe i ja to uwielbiam ! Zresztą to kolejna różnica pomiędzy stand-upem a moim solo actem –tam ludzie wiedzą, co ich czeka, są na to przygotowani i nie łatwo ich zaskoczyć. Tymczasem ja często gram solo act dla ludzi, którzy myślą, że przychodzą na recital, że będę tylko śpiewał i kłaniał się pomiędzy utworami, a dostają coś, z czym nie potrafią  sobie poradzić. Są w szoku. A ja stoję na scenie i myślę sobie: kurde znowu zostałem źle zrozumiany … Oczywiście częściej publiczność jest zaskoczona i zachwycona. Jestem szczęśliwy, bo tak czy owak, solo act nie pozostawia ludzi obojętnymi”.

I tak było w „Fabryce Kultury”.  Były gromkie oklaski, a później można było nabyć płytę i książkę, oraz zrobić sobie zdjęcie z artystą, co było płatne 2 zł do puszki na cel charytatywny, lecz chętni do wspólnego zdjęcia wrzucali więcej.

tekst i zdjęcia: Michał Kaczmarek